Dziś wpis wszystkomający, na początek kilka zdjęć ze spotkania z blogerkami, które odbyło się już kilka tygodni temu, a ja na śmierć zapomniałam stworzyć krótką fotorelację. Jak zwykle spędziłyśmy razem kilka godzin, poznałyśmy kilka nowych dziewczyn, posłuchałyśmy zawodzenia francuskich piosenkarek, trzaskającego ognia w kominku, najnowszych ploteczek ze świata modowo-szafiarskiego i nie tylko. Miło było Was znowu zobaczyć i napić się grzańca, buziaki! Do zobaczenia niedługo- zapewne ;). Dziewczyny z Lublina spotykają się w końcu z największą częstotliwością, ha! :D
mam na sobie sukienkę z Zary i żakiet
Mosquito
 |
| W końcu zdecydowałam się na przetestowanie słynnego Beauty Blendera, o których słyszy się dwie, skrajnie różne, opinie- 1) że jest najlepszy na świecie i wart każdego wydanego grosza 2) że to pic na wodę i fotomontaż. Podzielę się więc z Wami moją całkowicie subiektywną opinią. Weźcie jednak pod uwagę fakt, że całe życie nakładałam podkład palcami, od pól roku używam do tego pędzli. Więc być może jestem laikiem. Testowałam różową gąbkę z kilkoma podkładami i z wszystkimi zdała egzamin. Producent mówi o jakości HD makijażu- ja nie wiem, co to ma konkretnie oznaczać, ale jeśli idealnie rozprowadzony podkład, korektor, róż w musie i inne płynne i półpłynne kosmetyki, to zdecydowanie nie są to czcze obietnice. Jakość makijażu dostrzegłam wtedy, kiedy po kilku dniach używania, wróciłam do pędzla i zobaczyłam, jakie dzikie mazy zostawia on na mojej twarzy! Nakładanie podkładu jajkiem (koniecznie wilgotnym, wtedy nie pochłania podkładu) jest jak stemplowanie- dzięki temu produkt dociera wszędzie i jest nałożony perfekcyjnie! Minusy beauty blendera? Cena (79 zł za sztukę, gąbka starcza na 6 miesięcy stosowania, to całkiem sporo), cała otoczka towarzysząca jego pielęgnacji- jestem leniwcem, który ciągle gdzieś biegnie i jest wiecznie spóźniony, więc często (moja wina, moja wina) nie jestem w stanie wyczyścić beauty blendera zaraz po użyciu, przez co później jest trochę trudniej usunąć z niego produkt. Podsumowując- dla mnie bomba, serio! |
|
 |
| Dwóch ulubieńców lakierowych marca- piękny, koralowo-pomarańczowy lakier Eveline i cudo z Essence. Jeszcze nigdy nie zachwyciłam się tak żadnym brokatowym lakierem! P.S- jest nie do zdarcia, jego zmywanie pochłania pół paczki wacików i pół butelki zmywacza :O. |
 |
| Mój najnowsze odkrycie. Nie miałam pojęcia, ze Neutrogena produkuje coś poza kosmetykami pielęgnacyjnymi, a jednak! Niestety produkt nie jest dostępny w Polsce, więc miałam ograniczone pole manewru w wyborze podkładu- ostatecznie zamówiłam SkinClearing- do cery problemowej, matujący. Cóż, cery problemowej nie mam, więc na ten temat nic nie powiem, natomiast sam podkład spełnia moje oczekiwania- delikatnie kryje, nie tworzy efektu maski (z beauty blenderem to już w ogóle cała droga nasza ;) ), matuje, ładnie pachnie i utrzymuje się cały dzień. Niestety- nic nie poradzi na moje cienie pod oczami. A szkoda. |
 |
| W moim ostatnim wideo pokazywałam Wam te dwa kosmetyki- krem do rak oraz masło do ciała z Anatomicals. Krem do rąk jest świetny- pięknie pachnie, ma fajną konsystencję i w kilka dni poradził sobie z naprawdę MAKABRYCZNIE przesuszoną skórą moich rąk. Zdecydowanie kupię go ponownie. Co do masła- ładnie się rozprowadza, bardzo delikatnie nawilża, szybko się wchłania, intensywnie pachnie. To ostatnie akurat nie bardzo mi pasuje, na szczęście zapach nie utrzymuje się zbyt długo. |
 |
| Dwa tuszowe nabytki- pierwszy Volume Glamour z Bourjois, drugi z Essence- 2in1 volume. Ten pierwszy jest beznadziejny, zupełnie sie u mnie nie sprawdził, nie robi z rzęsami absolutnie nic, poza ich obciążeniem i pozostawieniem miliona grudek. Drugi natomiast (9.90zł :O) jest rewelacyjny. Cała zabawa polega na tym, że ten tusz, to tak naprawdę dwa tusze- a raczej dwie szczoteczki. Jedna pogrubiająca rzęsy, druga- maksymalnie pogrubiająca.Ta maksymalnie pogrubiająca robi wszystko, czego chcę od maskary- wydłuża, nie skleja, rozdziela i nie osypuje się. Dla mnie bomba, mam nadzieję, że produkt długo utrzyma swoją konsystencję. |
 |
| Dużo się nasłuchałam na youtube na temat marki Skinfood. Koniecznie chciałam czegoś spróbować, a ponieważ (jak być może już niektórzy wiedzą) jestem notoryczną testerką wszelkich korektorów pod oczy, to padło oczywiście na taki produkt. Wybrałam jaśniejszy odcień z dwóch dostępnych. Ładne pudełeczko skrywa sporą ilość produktu, którego kolor jest ... trochę brzoskwiniowy. Czyli zupełny strzał poza tarczę, przynajmniej w moim przypadku. Poza tym korektor jest STRASZNIE tłusty! Kiedy nałożę minimalną ilość pod oczy- strasznie się świecę, kiedy natomiast przypudruję te okolice- wyglądam gorzej niż po dwudniowej imprezie! Dla mnie porażka, natomiast dobrze się sprawdza jako korektor tuszujący drobne niedoskonałości, na które następnie nakładam podkład. A i cienie się na nim trzymają, baza z niego zacna! |
 |
| Całe życie myślałam, że nie pasuje do mnie żaden nie-różowy róż. Do momentu, kiedy obejrzałam pewien filmik na youtube, gdzie ładna pani robi kompletny mejkap za pomocą tego właśnie brzoskwiniowego produktu. Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i nabyłam Sleeka ("Life's a peach" ;)) ). Od tego momentu używam go CIĄGLE, polecam :)! |
 |
I coś nie-kosmetycznego! Spędziłam pół życia na graniu w Simsy! Po wielu latach przerwy miałam okazję znowu pobawić się w pana i władcę i posterować biednymi ludkami! Nie omieszkałam znowu podjąć kilku prób zgładzenia moich Simsów (czemu my wszyscy to robimy :D??), ale też próbowałam rozwijać ich karierę w nowym dodatku "Zostań gwiazdą!".
Ambasadorką tego dodatku gry została Katy Perry, która współpracowała z EA Games w kwestii tworzenia ubrań, fryzur, mebli i rekwizytów w świecie Simsów! Uwielbiam możliwość dokładnego kreowania każdego simsa- od kształtu wąsów aż po grubość łydek- to pozwoliło mi na stworzenie naprawdę różnorodnej gamy postaci (również patologicznych :D). "Zostań gwiazdą" pozwala na wysłanie simsa na scenę i umożliwienie mu zrobienia kariery jako piosenkarz, didżej, magik, akrobata. Brakuje mi tu co prawda zawodu aktora czy komika, ale myślę, że to może być dobry pretekst dla EA Games do zrobienia kolejnego dodatku :). Na pewno spędzę przy komputerze jeszcze dłuuuugie godziny, mamo- nie krzycz ;)!
|
|
Simsy wiecznie żywe!:P
OdpowiedzUsuńA może wrzuciłabyś jakąś stylizację z brokatowymi obcasami se Stradivariusa? :D
Bo mam takie same, a chciałabym zobaczyć do czego Ty je nosisz!
pozdrawiam
Skakanka
Sama zastanawiam się nad Beauty Blenderem, jednak cena faktycznie odstrasza. Lakier z drobinkami jest mega!
OdpowiedzUsuńSwietne to spotkanie!!!! A co do simsow to uwielbiam w nie grac!!! Budowac nowe domki i meblowac je jak tylko chce!
OdpowiedzUsuńsame ślicznotki ;D
OdpowiedzUsuńDo zmywania brokatowych lakierów polecam metodę foliową..;) Zdecydowanie szybszy efekt.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Magda
Czyli dokładnie jak zmywać ? prosze o opisanie tej metody ;-)
UsuńSuper post!Zapraszam do siebie, na włoskie jajka wielkanocne ... www.paulamariaclara.eu
OdpowiedzUsuńwyglądasz cudownie :) !
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńmarzy mi się roż sleeka w kolorku flamingo:)
OdpowiedzUsuńjak na razie mam palete oh so special i bardzo ją lubie:)
u mnie nowa notka zapraszam:*
Hej mogłabys wrzucic zdjecie paznokci pomalowanych tym brokatowym lakierem essence ? proosze ;-)
OdpowiedzUsuńJola